Wyrób własnej fujary – krok 1. – czas pozyskiwania materiału

IMG_4529

 

Witam wszystkich chcących wydobyć dźwięk – zagrać na instrumencie.

Tak, to nie przesada – nawet ten, który nie umie – zagra.

Piszę to z całą świadomością możliwości grania, a co za tym idzie unikalnej możliwości dobycia dźwięku z instrumentu stworzonego własnymi rękoma (albo jak to mówią dowciapni – rencyma).

Pewnie ci, co im na ucho coś nadepło, myślą sobie – zwariował, nie umiem grać i tyle.

Otóż jest możliwość, ba, sposobność do tego, żeby zrobić swój unikalny instrument, zagrać i co najważniejsze – być szczęśliwym z tego powodu.

Można się rozpisywać o właściwościach muzyki, dźwięków, o duchowej i estetycznej stronie grania. Myślę sobie, że w tym przypadku chodzi o coś więcej: o sposobność dobycia dźwięku  z absolutnie niepowtarzalnego, zrobionego własnoręcznie instrumentu – „końcówki” czyli fujary nie posiadającej otworów pod palce, nazywanej też fletem alikwotowym. Końcówka (koncovka) narodziła się wśród słowackich i polskich pasterzy, dlatego bywa też nazywana fujarą (fletem) pasterską: https://www.youtube.com/watch?v=4ZaWudLXnFs

Może i jestem fujara, że to piszę, ale….

1 – sam mogę zrobić.

2 – sam mogę zagrać.

3 – sam doświadczam własnej twórczości.

 

Jest kilka warunków, aby do tego doszło.

Pierwszy krok to materiał na nasz instrument. I to jest TU I TERAZ do zrobienia. Materiał to łodyga Bzu Czarnego  (Sambucus nigra)

Wybieramy jak najprostszy odcinek łodygi o długości i grubości zależnej od tego jaką piszczałę chcemy mieć. Cieńsze i krótsze piskają cieniej, grubsze i dłuższe – grubiej. Tak z grubsza to wygląda. Co do szczegółów – poczuj to, co do ciebie przychodzi: podejdź do krzaka bzu, w duszy podziękuj, że ta istota daje ci kawałek siebie, ukłoń się, zrób co czujesz – zadumaj się nad pięknem krzewu, otoczenia, istoty życia, wszechświatem, jednością, pomedytuj, potańcz, zaśpiewaj, podrap się po nosie, kichnij, lub co zrób coś jeszcze innego – co czujesz – w jedni ze wszystkim w sobie i wokoło.

Po czym wyciągnij z góry przygotowany sprzęt skrawający, to znaczy służący do odcięcia onego kawałka przyszłej fujary.

Wymieniam po kolei – w zależności od stopnia zaawansowania technicznego i możliwości techniczno-finansowych oraz licencji na stosowanie:

– uzębienie własne – jeśli nie masz próchnicy, możesz wzorem bobrów odgryźć rzeczony kawał przyszłej fujarki od krzewu macierzystego, ogólnie nie polecam ze względu na włókna, zimno, czasochłonność itd.

– narzędzie ostre, gładkie, typu nóż, finka, scyzoryk – tu trzeba odrezać sposobem na wióra – aby od siebie kierując narzędzie, żeby przy okazji uniknąć krwawej ofiary za rzeczony kawał fujary, bo status fujary można nadać sobie od razu i boleśnie.

– piły różnego typu i rodzaju – lżej, bo w zależności od stanu ostrości, ruchem posuwisto-zwrotnym w kilku ruchach dokonujemy dzieła.

– piła motorowa – kupa huku i ciach; więcej odpalania niż piłowania – dla tych, co już marzą o tuzinie fujar.

– siekierki, topory i tym podobne – też się nadają.

 

No i termin – już tuż-tuż.

To jest bardzo poważna sprawa!!!!!!!!!!!

Nadchodzi czas, aby dokonać tego w sposób dobry – bez bólu dla istoty i z pożytkiem dla fujary.

Zbliża się NÓW KSIĘŻYCA W ZIMIE W STYCZNIU – to czas maksymalnego odpływu soków życiodajnych, czas snu zimowego krzewu. Czas dobry do tego, żeby pozyskać materiał na fujarkę. Nów wypada w tym roku 28 stycznia. Czas dopuszczalny: 24 do 31 stycznia.

 

Odcinamy z zapasem ok. 10 cm na stronę. Końcówki podczas schnięcia potrafią spękać, a co za tym idzie, trzeba je będzie odciąć po zrobieniu fujary. Im dłuższy kawałek prostego, tym lepiej – zawsze można skrócić. Po przyniesieniu do domu zostawiamy gałęzie w chłodnym, przewiewnym pomieszczeniu, najlepiej niczym ich nie owijać, a jak już, to czymś „oddychającym”. Można końcówki zabezpieczyć woskiem, ewentualnie farbą np. emulsyjną, aby za szybko nie wysychały.

Zostawiamy gałęzie, by w spokoju, powoli się suszyły. Za jakiś czas trzeba je będzie wydrążyć w środku, ale o tym później – jak chcesz być na bieżąco informowany, co dalej robić z piszczałą, to pisz do mnie na adres sirrach@op.pl. Całkowity proces schnięcia potrwa od roku do dwóch. Możesz uciąć kilka gałęzi, aby mieć zapas lub przeznaczyć dla innych, którzy z jakiejś przyczyny sami nie mogli zdobyć potrzebnego materiału. Jeśli chodzi o dalszą obróbkę,  możemy zorganizować ją w ramach warsztatów organizowanych przez Zrzeszenie Słowian w Przybyłówce.

Zagrajmy razem!

Piotr Kudrycki

2 osoby skomentowały “Wyrób własnej fujary – krok 1. – czas pozyskiwania materiału

  1. Krystjan mówi :

    …dzięki za inspirację 🙂 Mam już około 10 sztuk pni czarnego bzu – takich około 2 metry. Zamówiłem długie wiertła do drewna. Będę robił słowacką fujarę pasterską 🙂 Problem w tym, że drewno powinno schnąć od roku do dwóch 🙁

    • Joanna mówi :

      Witaj, Krystjanie 🙂 Cieszymy się, że Cię zainspirowaliśmy.

      Końcówka to prosty instrument, ale ma wielką moc: „Prowadzący „Zeliniek” pracują też z niepełnosprawnymi i chorymi – robią to z pomocą Žiarislavowej metodyki „Cesta koncovky” – chodzi tu o sposób gry na piszczałce nie posiadającej otworów na palce, koncentrujący się na pracy z oddechem i na duchowej równowadze. Między innymi w ten sposób Žiarislav pomaga też w dwóch ośrodkach uzależnionym od narkotyków.” http://przypiecek.blogspot.com/search/label/%C5%BDiarislav

      Pozdrawiamy i przepraszamy za późną odpowiedź – grypa nas chwilowo zdziesiątkowała 😉

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>